TV Miłosierdzie   Radio Miłosierdzie

W ostatnim dniu Nadzwyczajnego Miesiąca Misyjnego (31.10.2019), polecamy rozmowę z ks. bp. Andrzejem Jeżem, ordynariuszem tarnowskim, którą udało się nam przeprowadzić w minioną niedzielę 

Przeżywamy właśnie Nadzwyczajny Miesiąc Misyjny. Dlaczego Ojciec Święty ustanowił go i co on nam daje?

Nadzwyczajny Miesiąc Misyjny w Kościele uświadamia nam, że działalność misyjna Kościoła na terytoriach misyjnych wciąż jest aktualna i bardzo ważna. Widzimy, jak Kościół w niektórych obszarach świata obumiera, ale w innych rodzi się w sposób tajemniczy, właśnie poprzez działalność misyjną. Obecnie zaznacza się rozwój Kościoła w Azji, Afryce, Ameryce Południowej. Z drugiej strony jednak Ojciec Święty Franciszek bardzo mocno wyeksponował potrzebę misji w środowisku europejskim. Wskazuje na to, że wszyscy jesteśmy uczniami Chrystusa, misjonarzami głoszącymi Ewangelię w różnych środowiskach. Sami dostrzegamy w Europie dosłownie tereny misyjne. Przypominam sobie rozmowę z jednym z naszych księży, który pracuje w Anglii. Szedł w krótkim stroju kapłańskim jedną z ulic Londynu. W pewnym momencie podeszła do niego młoda para i dziewczyna powiedziała do chłopaka: „Słuchaj, kupię ci taki strój, bo bardzo mi się podoba. Świetnie byś w nim wyglądał”. Anglia, niemal od zarania chrześcijańska, a w XXI wieku jakże mocno zdechrystianizowana. Wyzwania są więc olbrzymie.

Diecezja tarnowska jest bogata w misjonarzy. Jak to się dzieje, że tak chętnie właśnie z tej ziemi kapłani chcą wyjeżdżać na misje...

Pan Bóg uprzywilejował nas łaską głoszenia Ewangelii innym narodom. Wszystko rozpoczyna się w środowisku rodzinnym, płonącym gorącą wiarą i wrażliwością na różne potrzeby całej ludzkości. Mieszkańcy obszaru diecezji tarnowskiej doświadczali materialnego ubóstwa skłaniającego ich do migracji zarobkowej, a to z kolei otwierało ich na różne narody i kultury. Z drugiej strony w naszej diecezji był tygiel różnych narodów (Żydzi, Niemcy, Słowacy, Węgrzy) oraz różnych religii (judaizm, prawosławie, protestantyzm). Stąd niemal genetyczna potrzeba diecezjan, by wchodzić w różne relacje z innymi, dzieląc się przy tym z nimi swoim doświadczeniem wiary i pobożności. To wszystko sprawia też, że istnieje głęboka potrzeba, zwłaszcza w kapłanach, by wychodzić do drugiego człowieka z tym, co najlepsze. A nie ma nic cenniejszego dla człowieka prawdziwie wierzącego niż osoba Jezusa Chrystusa i skarb Jego Ewangelii. 

W kontekście zaangażowania misyjnego diecezji wspomnę także o formacji seminaryjnej, stażach misyjnych dla kleryków, formacji stałej kapłanów, dzięki którym krzewiona jest świadomość misyjna. Moi poprzednicy, biskupi tarnowscy, bardzo mocno eksponowali formację misyjną w diecezji.

Diecezja tarnowska doczekała się także już męczenników. Czy krew męczenników przynosi już owoce?

Wiadomo, że tereny misyjne wciąż niosą w sobie różne niebezpieczeństwa: wojny, rebelie, przewroty stanu, choroby. Mamy już jednego błogosławionego - o. Zbigniewa Strzałkowskiego, męczennika z Peru, który zginął głosząc Ewangelię w tym kraju. Został zamordowany przez terrorystów ze „Świetlistego Szlaku”. Miałem tę radość, że uczestniczyłem w jego beatyfikacji w Chimbote w Peru.

Inny męczennik z naszej diecezji to ks. Jan Czuba. Zginął w 1998 roku w Kongo, trwając do końca przy swoich parafianach, chociaż mógł ich opuścić, ratując własną osobę. W ten nurt męczenników wpisuje się także kleryk Robert Gucwa, który zginął na misjach w RŚA oraz siostra zakonna Czesława Lorek, która zginęła w dawnym Zairze, głosząc Chrystusa na afrykańskiej ziemi.

Z pewnością ta krew Męczenników – to jest zasada eklezjalna, która zawsze się sprawdza – rodzi nowe powołania misyjne i pozwala wzrastać Kościołowi dzisiaj.

Kończy się miesiąc misyjny i przed nami piękna uroczystość Wszystkich Świętych.

Konferencja Episkopatu Polski wydała właśnie zgodę i w diecezji tarnowskiej rozpocznie się kolejny proces beatyfikacyjny...

Piękna postać – Stefania Łącka, dziennikarka, tworząca w okresie dwudziestolecia międzywojennego. Miała bardzo pogłębioną duchowość eucharystyczną i maryjną, która ujawniła się w stopniu heroicznym w obozie koncentracyjnym. Stefania prawie przez cały czas wojny była w obozie w Auschwitz i tam uratowała bardzo wiele osób. Znała język niemiecki, mentalność niemiecką, dzięki czemu udało się jej uratować wiele, wiele osób. Pozostało bardzo wiele wspomnień więźniarek obozowych z tamtego okresu.

Co ciekawe, gdyby Stefania zmarła w obozie, prawdopodobnie byłaby w grupie beatyfikowanych 108 męczenników II wojny światowej. Zmarła jednak kilka miesięcy po zakończeniu działań wojennych na skutek ciężkich przeżyć obozowych i choroby. 

Mamy nadzieję, że decyzja Konferencji Episkopatu Polski otworzy nam drogę do procesu beatyfikacyjnego Stefanii Łąckiej. Być może będzie ona cenną patronką dla środowiska dziennikarskiego, postacią, która pomoże im mocniej osadzić dziennikarstwo na prawdzie, służbie drugiemu człowiekowi i wierności Bogu.

Dziś gości Ksiądz Biskup w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Jakie przesłanie zostawiłby czcicielom Bożego Miłosierdzia?

Chciałbym nam wszystkim życzyć, abyśmy odkryli, co oznacza iskra miłosierdzia w naszym życiu; abyśmy sami krocząc w promieniach Bożego Miłosierdzia, poprzez podejmowaną działalność misyjną, nieśli iskrę Bożego Miłosierdzia całemu światu.

Dziękuję za rozmowę

Małgorzata Pabis

fot. Synaj.tv