Charyzmat przybliżania w Kościele tajemnicy miłosierdzia Bożego

Siostra Faustyna nie tylko kochała Kościół jak matkę i jako Mistyczne Ciało Chrystusa, ale także doskonale znała swoje miejsce w nim, wiedziała, jakie Pan Jezus powierzył jej zadanie, jaki charyzmat otrzymała dla dobra wspólnoty Ludu Bożego.
Jako siostra Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia została powołana do współpracy z Panem Jezusem w dziele ratowania dziewcząt i kobiet potrzebujących głębokiej odnowy moralnej. Chcąc być pożyteczną Kościołowi przez wierne pełnienie charyzmatu Zgromadzenia, całym sercem oddała się temu zadaniu, ofiarując w tej intencji swoje prace, modlitwy, umartwienia i cierpienia. Była świadoma wielkości tego zadania, dostrzegała ogromne zaufanie, jakim Bóg obdarza człowieka, gdy powołuje go do współpracy z sobą w tak wielkim dziele (Dz. 245), dlatego każdą duszę powierzoną pieczy apostolskiej Zgromadzenia otaczała szczególną modlitwą i ofiarą. Z niektórymi dziewczętami stykała się bezpośrednio przy pracy w kuchni lub w ogrodzie. Miała wówczas okazje, by także przykładem swego życia zjednoczonego z Bogiem, czynami i słowem wpływać na proces przemiany ich życia.
Pan Jezus stopniowo przygotowywał s. Faustynę do przyjęcia wielkiego daru: orędzia Bożego miłosierdzia, które ma na celu zbawienie wszystkich grzeszników, nie tylko dziewcząt i kobiet potrzebujących głębokiej odnowy moralnej. Przygotowując ją do tej misji, wpierw ukazywał swe pragnienie ratowania dusz: Pragnę, pragnę zbawienia dusz - mówił do s. Faustyny - pomóż Mi, córko Moja, ratować dusze (Dz. 1032). Jak bardzo pragnę zbawienia dusz. Moja najmilsza sekretarko, napisz, że pragnę przelewać swe Boskie życie w dusze ludzkie i uświęcać je, byle one zechciały przyjąć Moją łaskę. Najwięksi grzesznicy dochodziliby do wielkiej świętości, gdyby tylko zaufali Mojemu miłosierdziu (Dz. 1784). Córko Moja, daj Mi dusze; wiedz, że zadaniem twoim jest zdobywać Mi dusze modlitwą i ofiarą, zachęcaniem do ufności w miłosierdzie Moje (Dz. 1690). W wielu wizjach swej męki Pan Jezus ukazywał jej także cenę zbawienia każdego człowieka i ból z powodu utraty dusz. Dusze giną mimo Mojej gorzkiej męki (Dz. 965) - powiedział do niej, zachęcając do współpracy w tym największym dziele miłosierdzia, jakim jest ratowanie grzeszników.
Pouczał też, w jaki sposób ma ratować zagubione dusze. Polecał, aby modlitwy, posty, umartwienia, prace i wszystkie cierpienia łączyła z Jego życiem i męką, bo wtedy będą miały moc przed Bogiem (Dz. 531). Pragnął, aby dawała poznać duszom tajemnicę Jego miłosierdzia, zwłaszcza wobec grzeszników. Serce Moje - mówił do niej - jest przepełnione miłosierdziem wielkim dla dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. Oby mogły zrozumieć, że Ja jestem dla nich Ojcem najlepszym, że dla nich wypłynęła z Serca Mojego Krew i Woda, jako z krynicy przepełnionej miłosierdziem; dla nich mieszkam w tabernakulum, jako Król miłosierdzia (Dz. 367).
Zadanie głoszenia duszom tajemnicy miłosierdzia Bożego to jeden z głównych sposobów współpracy z Jezusem w dziele ratowania dusz, dlatego Pan Jezus wiele razy przynaglał s. Faustynę, aby pisała i mówiła światu o tym największym przymiocie Bożym. O, gdyby znali grzesznicy miłosierdzie Moje - mówił - nie ginęłaby ich tak wielka liczba. Mów duszom grzesznym, aby się nie bały zbliżyć do Mnie, mów o Moim wielkim miłosierdziu (Dz. 1396). Widzisz Moje miłosierdzie dla grzeszników (...). Patrz, jak małoś napisała o nim (...). Czyń, co jest w twej mocy, aby grzesznicy poznali Moją dobroć (Dz. 1665). Powiedz grzesznikom, że zawsze czekam na nich, wsłuchuję [się] w tętno ich serca, kiedy uderzy dla Mnie. Napisz, że przemawiam do nich przez wyrzuty sumienia, przez niepowodzenie i cierpienia, przez burze i pioruny, przemawiam przez głos Kościoła (Dz. 1728). Pan Jezus pragnął, aby orędzie o Bożym miłosierdziu było głoszone nie tylko dziewczętom i kobietom przebywającym pod opieką Zgromadzenia, ale wszystkim grzesznikom, tak by mogli wejść na drogę zbawienia.
Przybliżanie tajemnicy miłosierdzia Bożego polega nie tylko na głoszeniu dobrej nowiny o zbawieniu, mówieniu o dobroci Boga, ale także na wypraszaniu miłosierdzia Bożego dla świata, zwłaszcza dla grzeszników. W tym celu Pan Jezus przekazał jej nowe formy kultu Miłosierdzia Bożego, z którymi związał wielkie obietnice pod warunkiem troski o postawę ufności wobec Pana Boga i miłosierdzia względem bliźnich. Każda z tych form kultu - obraz Chrystusa z podpisem Jezu, ufam Tobie, święto Miłosierdzia, koronka do Miłosierdzia Bożego, godzina Miłosierdzia - ma na uwadze dzieło zbawienia, ratowanie grzeszników. Córko Moja - mówił do s. Faustyny - chcę cię pouczyć, jak masz ratować dusze ofiarą i modlitwą. Modlitwą i cierpieniem więcej zbawisz dusz, aniżeli misjonarz przez same tylko nauki i kazania (Dz. 1767).
Siostra Faustyna płonęła żarem gorliwości apostolskiej o zbawienie dusz. W intencji ich codziennie ofiarowała swoje prace, modlitwy i cierpienia. Pragnęła zbawienia wszystkich grzeszników, gdyż w sposób mistyczny poznała szczęście zbawionych i mękę potępionych, dlatego twierdziła, że żadna ofiara ani cierpienie nie jest za wielkie, aby je podjąć dla zbawienia dusz. Stopniowo dojrzewało w niej pragnienie, by stać się hostią ofiarną. W Wielki Czwartek 1934 roku ponowiła akt dobrowolnego ofiarowania swego życia za grzeszników, szczególnie tych, którzy stracili nadzieję w miłosierdzie Boże. Na mocy tego aktu zobowiązała się przyjmować na siebie wszystkie udręki, trwogi, lęki i cierpienia, jakich doświadczają grzesznicy, a także oddać im swoje pociechy, które płyną z bliskiego obcowania z Bogiem. Codziennie w łączności z Jezusem stawała więc przed Bogiem jako całopalna ofiara, aby ratować dusze od wiecznej zguby. Szukanie zagubionych owiec i sprowadzanie ich do Chrystusowej owczarni było zasadniczym celem apostolskiej misji s. Faustyny. Czyniła to przez czyn, słowo i modlitwę. Świadoma swego posłannictwa pisała: O Boże mój, jestem świadoma posłannictwa swego w Kościele świętym. Ustawicznym wysiłkiem moim jest wypraszać miłosierdzie dla świata. Ściśle łączę się z Jezusem i staję jako ofiara błagalna za światem. (...) O Boże, jak bardzo pragnę, aby Cię poznały dusze, żeś je stworzył z miłości niepojętej; o Stwórco mój i Panie, czuję, że uchylę zasłony nieba, aby o dobroci Twojej nie wątpiła ziemia (Dz. 482-483).

4. Umiłowanie Eucharystii

W życiu duchowym s. Faustyny Eucharystia zajmowała miejsce centralne. Od dzieciństwa wiara w realną obecność Chrystusa pod postacią konsekrowanego Chleba wypełniała jej umysł i serce, rozpalając gorącą miłością i rodząc nieustanne pragnienie Boga. Głębokie i wszechogarniające wniknięcie w tajemnicę żywej obecności Chrystusa w Eucharystii wyraża jej krótka i prosta konstatacja: Jezus utajony w Hostii jest mi wszystkim (Dz. 1037). Wszystkim, to znaczy jedynym Powiernikiem, przed którym zwierzała się ze wszystkiego (Dz. 504); wiernym Przyjacielem, zawsze obecnym, wyzwalającym z poczucia osamotnienia. O, jak szczęśliwa dusza moja - pisała - że mam takiego Przyjaciela, który mi zawsze dotrzymuje towarzystwa, nie czuję się samotna, choć jestem w odosobnieniu (Dz. 877). Jezus utajony w Hostii był dla niej Mistrzem, który uczył jak żyć (Dz. 82), Matką, do której można przyjść ze swoimi radościami i trudnościami.
W ustanowieniu Eucharystii dostrzegała s. Faustyna wyraz niezgłębionego miłosierdzia Bożego (Dz. 949). Sobór Watykański II podkreśla, że Eucharystia jest utrwaleniem Ofiary Krzyża oraz pamiątką męki i zmartwychwstania Jezusa, co w sposób wyjątkowy przeżywała podczas każdej Mszy świętej s. Faustyna. Te prawdy poznawała nie tylko rozumowo, ale i na drodze mistycznej, wnikając w głębię tajemnicy dokonującej się w czasie Mszy świętej. Widziałam w czasie Mszy świętej Jezusa Ukrzyżowanego - opisywała jedną z wizji - Jezus był przybity do krzyża i w wielkich mękach. Dusza moja została przeniknięta cierpieniem Jezusa, w duszy i ciele moim, chociaż w sposób niewidzialny, ale równie bolesny. O, jak straszne tajemnice dzieją się w czasie Mszy świętej (Dz. 913). Świadoma wielkości misterium Najświętszej Ofiary, przeniknięta wiarą w uobecnianą mękę i śmierć Jezusa, s. Faustyna zdumiewała się nad Boską miłością, która zgotowała ludziom źródło tak wielkich darów. Wielka tajemnica dokonywuje się w czasie Mszy - pisała w Dzienniczku - Z jaką pobożnością powinniśmy słuchać i brać udział w tej śmierci Jezusa. Poznamy kiedyś, co Bóg czyni dla nas w każdej Mszy świętej i jaki w niej dla nas gotuje dar. Jego Boska miłość tylko na taki dar zdobyć się mogła (Dz. 914).
Rozważanie misterium ofiary Jezusa uobecnione w Eucharystii prowadziło s. Faustynę do kształtowania postawy ofiarniczej, postawy współofiarowania się z Jezusem za zbawienie dusz. Tak dalece utożsamiała się z Jezusem Eucharystycznym, że nazywała siebie hostią, rozumiejąc to pojęcie bardzo realistycznie, jako ofiarę polegającą na całkowitym wyniszczeniu siebie. Imię moje jest hostia, czyli ofiara - pisała - ale nie w słowie, ale w czynie, wyniszczeniu samej siebie, w upodobnieniu się do Ciebie na krzyżu, o dobry Jezu i Mistrzu mój (Dz. 485). Jezu przeistocz mnie w drugą hostię - prosiła w modlitwie - Chcę być żywą hostią dla Ciebie (...). O mój Jezu, rozumiem znaczenie hostii, rozumiem znaczenie ofiary. Pragnę być przed majestatem Twoim żywą hostią, to jest żywą ofiarą, która codziennie płonie na Twoją cześć (Dz. 1826).
Msza święta to nie tylko ofiara, ale i święta uczta, podczas której przyjmujemy samego Jezusa. Moment przyjmowania Komunii świętej nazywała s. Faustyna najuroczystszą chwilą w życiu (Dz. 1804). Do każdej Komunii tęskniła (Dz. 1804) i za każdą dziękowała, wyznając, że lęka się dnia, w którym by jej nie przyjęła (Dz. 1826). Wielbiła Jezusa, który pozostał w Sakramencie Ołtarza, otwierając na oścież miłosierdzie swoje (Dz. 1747). Tu jest przybytek Twego miłosierdzia - pisała - tu lekarstwo na nasze niemoce, do Ciebie, żywy zdroju miłosierdzia, ciągną wszystkie dusze: jedne jak jelenie Twej miłości spragnione, inne - by zaczerpnąć siły, życiem zmęczone (Dz. 1747).
W Najświętszym Sakramencie dostrzegała źródło mocy wśród znoju i szarzyzny życia codziennego, tarczę i obronę od pocisków nieprzyjacielskich i wysiłków piekła, pokrzepienie wśród niepowodzeń i zwątpienia (Dz. 356). Miłość Jezusa Eucharystycznego była dla niej niepodważalnym motywem ufności w każdej okoliczności życia, w chwilach bliskich rozpaczy, odrzucenia przez ludzi, nieskutecznych wysiłków i życiowych porażek (Dz. 356). Z tabernakulum czerpała siłę, odwagę i światło, tu szukała ukojenia w chwilach udręki (Dz. 1037). Komunia święta dawała jej moc ducha do znoszenia codziennych ofiar (Dz. 1386) i pomagała pokonać lęk przed trudnościami i cierpieniem (Dz. 876), była dla s. Faustyny zachętą do konsekwentnego kroczenia raz wybraną drogą, mimo przeszkód i niezrozumienia odbierających odwagę i pokój (Dz. 91). Choć s. Faustyna silnie odczuwała swoją nędzę, wierzyła głęboko, że Komunia ma moc uczynić ją świętą (Dz. 1718) i jest źródłem nieustannie na nowo rozpalonej i co dzień odradzającej się miłości do bliźnich (Dz. 1769). Komunię świętą traktowała jako zadatek zmartwychwstania i przedsmak życia wiecznego.
Zdumiewający jest personalistyczny, a zarazem bardzo intymny i głęboki stosunek s. Faustyny do Jezusa Eucharystycznego. Nie mniej fascynująca okazuje się wszakże jej żywa wiara i odkrycie w Eucharystii nieograniczonego potencjału nadprzyrodzonych mocy, zdolnych całkowicie przemienić człowieka, wręcz go przebóstwić. Wszystko, co we mnie dobrego jest - wyznawała - sprawiła to Komunia święta, jej wszystko zawdzięczam. Czuję, że ten święty ogień przemienił mnie całkowicie (Dz. 1392). Wnikając w dar Eucharystii, s. Faustyna dotarła do samej jej istoty, niejako uchwyciła jądro tej tajemnicy. Ten pokarm bowiem nie przemienia się w tego, kto go spożywa. On ma moc spożywającego przemienić w siebie, co św. Augustyn ujął w następujących słowach: Jam pokarm dorosłych, dorośnij, a będziesz Mnie pożywał i nie wchłoniesz Mnie w siebie, jak się wchłania pokarm, lecz Ty we Mnie się przemienisz. Dlatego pokarm ten ma moc czynić człowieka boskim i upaja go Bogiem. Odkrywszy tę prawdę, s. Faustyna modliła się: Najsłodszy Jezu (...), przemień mnie w siebie, przebóstwij mnie, aby czyny moje miłe Ci były; niech to sprawi moc Komunii świętej, którą codziennie przejmuję. Jak bardzo pragnę być przeistoczona całkowicie w Ciebie, o Panie (Dz. 1289).
Owoce przyjmowania Eucharystii w życiu duchowym s. Faustyny były proporcjonalne do wysiłków i przygotowań, jakie czyniła przed każdą Komunią świętą. Skoro Komunia święta była najuroczystszą chwilą w jej życiu, to starania, by przeżyć ją jak najlepiej, były na miarę wielkości tego momentu. Przygotowania, których ślady odnajdujemy w zapisach Dzienniczka, odzwierciedlają różne stany duchowe s. Faustyny: od największych stanów mistycznych po chwile oschłości, roztargnień i trudności. Jeden zasadniczy motyw jest w nich uderzający, mianowicie intensywność miłości bez względu na subiektywne usposobienie wewnętrzne. Siostra Faustyna czekała na Jezusa jako na swego Oblubieńca i Pana wielkiego, którego niebiosa ogarnąć nie mogą. Ośmielona Jego dobrocią - pisała w Dzienniczku - pochylam swą skroń na piersi Jego i mówię Mu o wszystkim. Na pierwszym miejscu mówię Mu o tym, o czym nigdy żadnemu stworzeniu nie powiedziałabym. A później mówię o potrzebach Kościoła, o duszach biednych grzeszników, jak bardzo potrzebują Twego miłosierdzia (Dz. 1806). Innym razem przygotowanie s. Faustyny było krótkie, lecz intensywne, nacechowane wielką miłością. W krótkich chwilach jej dusza całkowicie pogrążała się w Bogu, spotkanie z Nim stawało się mową bez słów.

Dalej...