TV Miłosierdzie   Radio Miłosierdzie

Każdy z nas jest świątynią Ducha Świętego

Jeżeli nie możemy wyjść na zewnątrz, zwróćmy się do naszych wnętrz, aby tam odkryć Tego, za którym tęsknimy. A może się okazać, że On tam na nas już od dawna czeka stęskniony - powiedział w Wielki Wtorek (7 kwietnia 2020 roku) w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach ks. Tomasz Szopa, kanclerz Kurii Metropolitalnej w Krakowie.

Na początku Mszy św. ks. Szopa podkreślił, że Msza święta nigdy nie jest wydarzeniem prywatnym. - Zwłaszcza teraz, kiedy większość wiernych nie może bezpośrednio uczestniczyć w Eucharystii i przyjmować Komunii świętej, ta prawda mocniej dociera do nas księży. Wiemy, że kiedy odprawiamy Mszę i przyjmujemy Ciało Chrystusa, to robimy to nie dla siebie, ale dla wszystkich wiernych, dla całego Kościoła, dla całej ludzkości. Teraz staramy się czynić to szczególnie dla tych i za tych, którzy za Jezusem w Eucharystii tęsknią, bo w sakramentalny, fizyczny sposób nie mogą się z Nim spotkać. Tak właśnie chcę odprawić tę Mszę, obejmując jej duchowymi owocami i modlitwą wszystkich, którzy są teraz w swoich domach, a łączą się z nami przez transmisję telewizyjną – zapewnił kapłan.

W homilii ks. Szopa zauważył, że Ewangelia to dobra nowina. - Ale ta dzisiejsza jest wyjątkowo smutna. Jezus w czasie ostatniej wieczerzy zapowiada zdradę Judasza i zaparcie się Piotra. Wie, że spotka Go głęboki zawód ze strony dwóch przyjaciół. Trudno się dziwić, że Jezus doznaje z tego powodu silnego wzruszenia. Możemy sobie wyobrazić, jak mocno odczuł samotność w obliczu czekającego Go cierpienia. Stopniowo dociera do Niego, że w tej sytuacji nie może liczyć na tych, których nazwał swoimi przyjaciółmi. Wiemy, że to osamotnienie Jezusa będzie narastało. Im bliżej Golgoty tym mniej będzie przy Jezusie osób Mu życzliwych. Aż do dramatycznej skargi wypowiedzianej z krzyża pod adresem samego Boga Ojca: „Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?!” - mówił kanclerz krakowskiej Kurii i dodał, że „bezpośrednio po zapowiedzi zdrady Judasza, pojawia się pragnienie ze strony innych uczniów, aby tym bardziej być bliżej Jezusa”. - O jednym z nich Ewangelista zanotował, że zaraz oparł się na piersi Jezusa. Jakby chciał się do Niego przytulić. W Ewangelii czytamy, że był to uczeń, którego Jezus miłował. Bibliści wyjaśniają, że chodzi o samego Apostoła Jana, autora tego opisu, ale w tekście jego imię się nie pojawia. Jakby Ewangelia zapraszała każdą i każdego z nas, abyśmy tam umieścili nasze imiona, abyśmy się utożsamili z uczniem, który w tej wyjątkowo smutnej dla Jezusa chwili tym bardziej chce być bliżej Niego, chce się do Niego przytulić. Postarajmy się w kolejnych dniach Wielkiego Tygodnia, kiedy rozważamy mękę Pana Jezusa, być przy Nim, ofiarować Mu naszą życzliwą obecność - powiedział.