TV Miłosierdzie   Radio Miłosierdzie

Zobaczę Was

Ks. Dariusz Talik, archidiecezjalny duszpasterz akademicki, przewodniczył dziś (22 maja 2020 roku) Mszy świętej porannej w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, modląc się za Polskę, Kościół, a w sposób szczególny za świat akademicki.

Na początku homilii ks. Talik przywołał poruszające wydarzenie, jakie miało miejsce w jednym z kościołów krakowskich. - Była w świątyni liturgia paschalna, a w niej, według rozporządzeń, kilka osób. Okazało się, że przed drzwiami kościoła, na zewnątrz, przez całą długą liturgię modliło się kilkadziesiąt osób spragnionych Komunii Świętej. Klęcząc, modlili się do Pana Boga o to, by ich ktoś zobaczył, by dostrzegł, że są, i by przyszedł z Komunią Świętą na zewnątrz. Modlili się. Nie pukali, nie wołali, nie chcieli przeszkadzać. Jedna z osób usługujących w kościele zauważyła ich i poprosiła kapłana by wyszedł z Komunią Świętą. Ku ich wzruszeniu kapłan przyszedł. Serca ich napełniły się radością – powiedział i dodał, że Ewangelia jest mozaiką bólu i radości, ukazuje jak ból i radość się przenikają. - Tak jest w życiu. Ale Jezus mówi o radości, której nikt nie będzie mógł odebrać. Na czym ona polega? Nie na tym, że nagle wszystkie smutki pierzchną. Nie. Co mówi Jezus? Znowu was zobaczę, i rozraduje się serce wasze. Powodem radości jest to, że Jezus ich znowu zobaczy. Tak jak tych oczekujących na Komunię. Zobaczył ich. Ich modlitwę. Zobaczył ich także ktoś z ludzi. Zobaczył kapłan. Drzwi kościoła się nie otwarły, bo przez epidemię nie mogły, ale ktoś ich zobaczył i Jezus przyszedł. Tu jest radość, której nikt nie może odebrać. Źródłem radości nie jest to, że znikną nagle i magicznie smutki, ale to, że Jezus ich smutnych zobaczy. Że ten smutek dla kogoś będzie po prostu ważny - podkreślił

Kapłan mówił dalej, że przyjście Jezusa na świat, to znak, że Bóg nas widzi, że widzi nasze troski i starania o chleb, i naszą walkę z czarnymi myślami. - I widzi także nasze pragnienia, te ukochane, pragnienia przyjaźni, miłości, pocałunku. Bóg nas widzi do tego stopnia, że dla szczęścia naszego zgadza się na krzyż. Źródło radości, której nikt nie może odebrać: Bóg, który widzi moje łzy i mój uśmiech; mój lęk i mój pokój, moje zwycięstwa i moje porażki. Widzi, bo dla niego jestem ważny – powiedział.

Jak zauważył ks. Talik, jeszcze jedną cudowną prawdę odkrywamy w tym przesłaniu: że Bóg nas posyła, byśmy - tak jak On widzi - tak i my widzieli. - Ile radości możemy zanieść innym dostrzegając ich po prostu! Dostrzegając ich starania, mimo że może nie zawsze wszystko wychodzi, dostrzegając ich zmęczenie, może cierpienie, jak ten wspomniany syn dostrzegł nieprzespaną noc matki, dostrzegając jak pięknie ktoś przygotował kolację, jak posprzątał mieszkanie, jakie są jego zainteresowania. Dostrzegając niesiemy radość. Widzieć człowieka z jego sprawami - to przecież także istota Ewangelii. Jesteśmy posłani! I wieczność wypełni się także tą radością, że przyjdzie Jezus i nas znowu zobaczy. Ponownie się okaże jak cenni jesteśmy w jego oczach! A my zobaczymy, że On dla nas żyje, dla nas przemierza drogi naszego życia, dla nas cierpi, dla nas umiera, dla nas zwycięża. Tej radości nikt nie potrafi odebrać – zakończył homilię archidiecezjalny duszpasterz akademicki.

Małgorzata Pabis

Publikujemy pełną treść homilii ks. Dariusza Talika

Opowiedziano mi niedawno o poruszającej scenie z jednego z kościołów krakowskich. Była w świątyni liturgia paschalna, a w niej, według rozporządzeń, kilka osób. Okazało się, że przed drzwiami kościoła, na zewnątrz, przez całą długą liturgię modliło się kilkadziesiąt osób spragnionych Komunii Świętej. Klęcząc, modlili się do Pana Boga o to, by ich ktoś zobaczył, by dostrzegł, że są, i by przyszedł z Komunią Świętą na zewnątrz. Modlili się. Nie pukali, nie wołali, nie chcieli przeszkadzać. Jedna z osób usługujących w kościele zauważyła ich i poprosiła kapłana by wyszedł z Komunią Świętą. Ku ich wzruszeniu kapłan przyszedł. Serca ich napełniły się radością. Opowiadając o tym wydarzeniu zapraszam do zamyślenia nad istotą radości.

Ewangelia jest mozaiką bólu i radości, ukazuje jak ból i radość się przenikają. Tak jest w życiu. Ale Jezus mówi o radości, której nikt nie będzie mógł odebrać. Na czym ona polega? Nie na tym, że nagle wszystkie smutki pierzchną. Nie. Co mówi Jezus? Znowu was zobaczę, i rozraduje się serce wasze…

Powodem radości jest to, że Jezus ich znowu zobaczy. Tak jak tych oczekujących na Komunię. Zobaczył ich. Ich modlitwę. Zobaczył ich także ktoś z ludzi. Zobaczył kapłan. Drzwi kościoła się nie otwarły, bo przez epidemię nie mogły, ale ktoś ich zobaczył i Jezus przyszedł. Tu jest radość, której nikt nie może odebrać. Źródłem radości nie jest to, że znikną nagle i magicznie smutki, ale to, że Jezus ich smutnych zobaczy. Że ten smutek dla kogoś będzie po prostu ważny.

Mówi syn do matki swojej przy śniadaniu, do matki, która skrzętnie chce ukryć swą nieprzespaną noc przed synem, by go nie martwić: Mamusiu, masz podkrążone oczy, nie spałaś w nocy, pewnie znowu migrena…? A matka mówi do syna: Synku, ty to widzisz? Naprawdę? I płacze, ze szczęścia, że ma tak kochającego syna, który widzi. Który widzi! Mimo bólu jest radosna, bo ktoś widzi jej serce, pracę, łzy i radość, i to że lubi bagietkę na śniadanie i właśnie jej kupił z uśmiechem. Widzi ją, czyli kocha to, co jest jej życiem.

Zobaczę was… tu jest źródło radości!

Przyjście Jezusa na świat – to znak że Bóg nas widzi, że widzi nasze troski i starania o chleb, i naszą walkę z czarnymi myślami. I widzi także nasze pragnienia, te ukochane, pragnienia przyjaźni, miłości, pocałunku. Bóg nas widzi do tego stopnia, że dla szczęścia naszego zgadza się na krzyż. Źródło radości, której nikt nie może odebrać: Bóg, który widzi moje łzy i mój uśmiech; mój lęk i mój pokój, moje zwycięstwa i moje porażki. Widzi, bo dla niego jestem ważny.

Jeszcze jedną cudowną prawdę odkrywamy w tym przesłaniu: że Bóg nas posyła, byśmy - tak jak On widzi - tak i my widzieli. Ile radości możemy zanieść innym dostrzegając ich po prostu! Dostrzegając ich starania, mimo że może nie zawsze wszystko wychodzi, dostrzegając ich zmęczenie, może cierpienie, jak ten wspomniany syn dostrzegł nieprzespaną noc matki, dostrzegając jak pięknie ktoś przygotował kolację, jak posprzątał mieszkanie, jakie są jego zainteresowania. Dostrzegając niesiemy radość.

Widzieć człowieka z jego sprawami - to przecież także istota Ewangelii. Jesteśmy posłani!

I wieczność wypełni się także tą radością, że przyjdzie Jezus i nas znowu zobaczy. Ponownie się okaże jak cenni jesteśmy w jego oczach! A my zobaczymy, że On dla nas żyje, dla nas przemierza drogi naszego życia, dla nas cierpi, dla nas umiera, dla nas zwycięża. Tej radości nikt nie potrafi odebrać.