TV Miłosierdzie   Radio Miłosierdzie

Bp Jan Zając, honorowy kustosz Sanktuarium Bożego Miłosierdzia przewodniczył Liturgii Męki Pańskiej w Bazylice Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach 2 kwietnia 2021 roku.

W homilii bp Zając mówił: - Tak przemierzyliśmy ostatni etap Jezusowej drogi ziemskiej. Ustały okrzyki tłumu, skończyły się słowa pogardy starszych ludu i szyderstwa żołnierzy. Ucichł też płacz Matki i lament kobiet jerozolimskich. Gdy Jezus powiedział ostatnie słowo z krzyża: „Wykonało się!”, skłoniwszy głowę, oddał ducha. Tam na Golgocie ziemia i żywioły przyrody dawały znak o grozie wydarzenia i o jego dramacie. A tu na naszej Kalwarii – zgięły się nasze kolana i nastała cisza, a w niej prosta modlitwa naszych serc: „Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami!”. I w tej modlitewnej ciszy pojawiły się pytania: dlaczego męka? Dlaczego krzyż? Dlaczego śmierć? Czy nie można było oszczędzić przelewania krwi? Czy nie można było dokonać tego dzieła inaczej? I szukamy odpowiedzi na te pytania w tej rzeczywistości, która nas otacza, a którą ktoś tak określił w zasadzie: nie umrzeć nie znaczy żyć.

Honorowy kustosz Sanktuarium w Łagiewnikach zauważył, że we współczesnych czasach koronawirusowych ryzykujemy, że z powodu lęku przed śmiercią przestajemy tak naprawdę żyć. - Żyjemy w społeczeństwie, w którym wszystko jest płynne. Lęk staje się czynnikiem wpływającym na nasze zachowanie. Nic nie ma sensu trwałego. Wszystko jest tymczasowe. Nic dziwnego, że pandemia pogłębia lęk przed śmiercią. Ona wyostrzyła świadomość nieuchronności indywidualnej śmierci, ale również pokazała, że cała rzeczywistość jest tymczasowa – powiedział i dodał: – Nie umrzeć nie znaczy żyć.

Kaznodzieja podkreślił, że kiedy wszystko wydaje się tymczasowe, to jednak jest Ktoś, kto nie jest tymczasowy: Krzyż stoi, a świat przemija.

– Wszystko jest przemijające. Jedyna rzecz, która nie upadnie, która nie przeminie to jest krzyż Chrystusa, bo na nim dokonało się zbawienie przez krwawą ofiarę Boga-człowieka. Krzyż Chrystusa połączył niebo z ziemią i otworzył nam bramy nieba za cenę przelanej krwi. Chrystus ukrzyżowany, ale i zmartwychwstały nadał nieprzemijający sens życiu człowieka w obliczu zła i śmierci, która ogarnia człowieka żyjącego na tej ziemi – mówił.

Biskup zwrócił uwagę, że chrześcijanina nie paraliżuje lęk przed śmiercią, bo wie, że na tym świecie wszystko jest tymczasowe. – Chrześcijanin żyje tak, by żyć, a nie tylko by nie umierać – mówił bp Jan Zając i zachęcał, by odkrywać na nowo treść znaku krzyża, który jest ikoną miłości Boga do człowieka. – Bierzmy krzyż do swojego życia. Przyjmijmy go, przytulajmy do serca, jak to czynił Jan Paweł II i weźmy krzyż, jako klucz do nieba, bo krzyż jest kluczem wprowadzającym do Domu Ojca – mówił biskup.

Zapowiadając wielkopiątkową adorację krzyża biskup zauważył: - Za chwilę podejdziemy pod krzyż i w w wielkopiątkowej ciszy naszych serc zapewne usłyszymy wołanie Jezusa: „Pragnę”. Niech naszą odpowiedzią będzie nasze ofiarowanie siebie Ojcu Przedwiecznemu, by razem z Jezusem Miłosiernym zbawiać świat. Prowadzić wszystkich do Domu Ojca. Dlatego otwierajmy nasze serca dla bliźnich. Rozpoznajmy rany zadane godności istoty ludzkiej, zwalczajmy wszelkie formy pogardy dla życia i wykorzystywania człowieka. Ofiarując siebie pod krzyżem Ojcu Przedwiecznemu za zbawienie świata wspierajmy tak liczne osoby przeżywające dramat samotności i opuszczenia – zachęcał bp Jan Zając i apelował, by odchodząc spod krzyża i idąc do swojej rzeczywistości „byśmy żyli tak, by żyć, a nie tylko by nie umierać; tak jak Jezus – wówczas zmartwychwstaniemy, tak jak Jezus”.